Zaloguj / Zarejestruj

# Type at least 1 character to search # Hit enter to search or ESC to close

Our Blog

DOBRE ROŚLINY

Skąd w głogu tyle dobra?

„Właściwie nic nie stoi na przeszkodzie, żeby utożsamiać rośliny z bóstwami. Głóg byłby kimś pomiędzy Hygeą, boginią zdrowia z mitologii greckiej, a Freją, nordycką boginią miłości” - napisałam kiedyś do książki „Istoty roślinne” i nadal tak myślę, ba! Ja bym to na sztandary dała i czcić głóg proponowała :)

Państwo zapewne myślą lub wcale się nad tym nie zastanawiają, że roślina to roślina, rośnie, jak rośnie i nie ma związków emocjonalnych z innymi roślinami, bo niby jak, bo nie udowodniono przecież, że rośliny czują, a co dopiero, że kochają się wzajemnie. Jeszcze, drodzy Państwo, jeszcze. 

Natomiast ja tu w roli orędowniczki roślinnych uczuć występuję i donoszę z polnego obserwatorium: mniszek może kochać kobylaka, czeremcha brzozę i jarzębinę, a głóg babkę. Dowodem na to nie jest tylko to, że rośliny dają sobie wsparcie i bezgłośnie umożliwią wzajemne wzrastanie na swoich korzeniach, bo we dwójkę czy trójkę raźniej, ale też wspólne, uzupełniające się działanie na korzyść zarówno miejsca, w którym występują, jak i człowieka, jeśli wie jak ich użyć i jak z tej ich miłości skrobnąć choć troszkę dla siebie. 

O głogu i babce, co dobrem się dzielą – płyn tonizujący

Owoce głogu łączymy z zielem i korzeniami babki – czyli gotujemy kompot i jedną szklanicę wypijamy, a drugą wcieramy w ciało (ręką, wacikiem, gąbką). Głóg ma w sobie cukry, witaminy i kwasy, a babka śluzy i minerały, razem tłuką po japie każdego, co chce naruszyć mir naszego ciała.

wewnętrznie – mieszanka wzmaga proces tworzenia krwinek czerwonych – potrzebne po przebytych chorobach, przy obfitych miesiączkach, regularnym oddawaniu krwi, po wysiłku fizycznym. 
zewnętrznie – mieszanka dostarczy skórze niezbędnych substancji odżywczych zwłaszcza skórze suchej i dojrzałej – potrzebne gdy okres grzewczy, klimatyzacja, słońce i wiatr (to, co wysusza skórę), przy podrażnieniach i chorobach skóry, trądziku, zapaleniu mieszków włosowych, pękających naczynkach.

Przygotowanie porcji:

2 łyżki suszonych owoców głogu zrosić lekko spirytusem, wymieszać,

po chwili zalać dwiema szklankami zimnej wody, ustawić na małym ogniu, doprowadzić do wrzenia, gotować przez 5 minut,

następnie dorzucić 2 kopiaste łyżki ziela i/lub korzeni babki lekarskiej,

zdjąć z ognia i zaparzać pod przykryciem jeszcze pół godziny.

Po tym czasie płyn przecedzić, pół wypić małymi porcjami w ciągu dnia, a drugie pół wetrzeć w ciało. Najskuteczniej jest wcierać wyciągi ziołowe w rozgrzaną i wilgotną skórę. Warstwy głogowo-babkowej nie należy spłukiwać, po jej nałożeniu można dopełnić domowe SPA olejem czyli wsmarować w ciało zimnotłoczony olej z wiesiołka, ogórecznika czy pestek malin. 

Do mieszanki opcjonalnie można dodać rozdrobniony owoc dzikiej róży, ziele mniszka i ziele pokrzywy, po łyżeczce – wtedy zwiększyć ilość wody do 3 szklanek na porcję.

Fot: Anna Zajdel/Czeremcha

Odżywcza paciaja (zwłaszcza cera naczynkowa, plamki, blizny)

Zmiel w młynku 2 łyżeczki suchych owoców głogu, proszek połącz z łyżeczką dobrego miodu i łyżeczką dobrego oleju zimnotłoczonego, dobrze wymieszaj.

Nakładaj małe porcje na zwilżoną twarz co wieczór przez kilka dni (dopóki wystarczy mikstury, przechowuj ją w lodówce).

Zmywaj samą ciepłą wodą, nawilżenie, natłuszczenie, odżywienie, elastyczność, pożądane napięcie skóry i elegancja, spróbuj, nie zawiedziesz się.

Kurację można powtarzać co miesiąc, owoc głogu można zastępować to owocem róży, to jarzębiną, co wzbogaci działanie odżywcze i naszą apteczkę, tzn. kosmetyczkę, tzn. wiedzę. 

Skąd w głogu tyle dobra?

Do głównych związków głogu, odpowiedzialnych za jego działanie, należą flawonoidy. Są to fitozwiązki (roślinne związki chemiczne), które ze względu na swoje przeciwutleniające działanie, są obiektem niezliczonych badań. Ich działanie przeciwutleniające, czyli antyoksydacyjne, polega na neutralizowaniu szkodliwego wpływu wolnych rodników i na usuwaniu ich z organizmu, co z kolei zapobiega uszkodzeniu komórek, a to z kolei, zapobiega przedwczesnemu ich obumieraniu.

Flawonoidy w głogu, w wyniku działania przeciwutleniającego, przeciwdziałają odkładaniu się cholesterolu w ściankach naczyń i poprawiają ich elastyczność. Uszczelnia i wzmacnia naczynia krwionośne. Co to znaczy? Że przyjmowanie herbatek (odwarów) i kompotów głogowych w trybie stałym, pomoże nam cieszyć się mocnych sercem, dobrą kondycją skóry, a także mocnymi naczyniami, które trzymają w kupie nasze zdrowie. 

“We współczesnym ziołolecznictwie bywa nazywany matką serca” pisze o głogu Ruta Kowalska w książce “O czym szumią zioła”. Zgadzam się z tym, bo jak każda matka, głóg kocha łagodnie w cierpliwości, spokoju i długoterminowo. Jego matczyna miłość skutkuje sercem jak dzwon, ale należy ją przyjmować regularnie i cierpliwie przyglądać się powolnym, ale trwałym zmianom na lepsze. Osoby o niskim ciśnieniu krwi powinny zasięgnąć opinii lekarza co do wewnętrznego użycia owoców głogu, głóg bowiem, zwłaszcza jego majowe kwiaty, obniżają ciśnienie.

„Właściwie nic nie stoi na przeszkodzie, żeby utożsamiać rośliny z bóstwami. Głóg byłby kimś pomiędzy Hygeą, boginią zdrowia z mitologii greckiej, a Freją, nordycką boginią miłości” – napisałam kiedyś do książki „Istoty roślinne” i nadal tak myślę, ba! Ja bym to na sztandary dała i czcić głóg proponowała 🙂 

O autorce:

Dobrze wiedzieć co dobrego u nas!

Zapisz się na nasz newsletter
Back to top

Zapisz się na newsletter

Specjalne rabaty!
Nasza Demonella taniej o

20%

email: